Zaczyna sie na klapsie...?
Juz przeczytalem o nowym pomysle zatroskanych o dzieci przedstawicieli rzadu, czy czegos tam. Otoz chodzi o to, by pod grozba konsekwencji prawnej, zabronic rodzicom jakijkolwiek kary cielesnej wymierzanej dzieciom, gdyz jak to mowia kaplani nauki wszechswietej, "zaczyna sie od klapsa, a konczy sie na szpitalu."
Musze przyznac, ze to chyba najkrotszy tzw. skrot myslowy, jaki kiedykolwiek uslyszalem, a swiadczy moim skromnym zdaniem nie o madrosci, jaka sie godzi posiadac, bedac ekspertem od spraw wychowania, dzieci, czy psychologii, a bardziej za to swiadczy o ... antonimie tejze...
Otoz oswiadczam, ze przez wiele tysiecy lat, zaden psycholog i specjalista nie wtracal sie do metod wychowania rodzicom i bylo dobrze. Jesli autorytety rzadowe i naukowe nie potrafia, lub nie chca zauwazyc roznicy pomiedzy skuteczna i wymierna kara cielesna wymierzana dziecku w celu wychowawczym i dla jego dobra, a znecania sie fizycznie nad dzieckiem (co jest oczywiscie przestepstwem i strasznym czynem) z pobudek innych niz troska o dobre wychowanie, to chyba bliski juz jest koniec swiata.
Moje dzieci boja sie mnie i kochaja. Wiedza, ze je kocham. Ufaja mi, moga mi skakac po glowie, po plecach, bawic sie ze mna i wyglupiac. Tatus jest dla nich najlepszy. Jak wracam do domu, to one juz pod drzwiami czekaja i nie mam szans butow zdjac, ani kurtki, bo chca sie wyglupiac i bawic - ciagna mnie, klepia ze wszystkich stron, krzycza i piskaja z radosci.
Ale jak trzeba, to tatus da lanie po pupie. W duzym pokoju wisi taki pasek i dzieci wiedza, co to znaczy jak wezme pasek w rece - jesli sie nie uspokoja na tym etapie, to przechodzimy do nastepnego i wtedy musi zabolec. Jest na to czas, by dzieci wychowywac, poki sa mlode, bo pozniej bedzie za pozno.
Anatomia klapsa
Czy czesto wymierzam kary cielesne dzieciom? Nie. Moj syn po kilku bolesnych dla niego przezyciach, nie dostal juz od ponad roku. Nie ma takiej potrzeby - jest posluszny. Czasem, gdy przekroczy granice dla niego wyznaczone, biore pasek do reki, moj syn wyciaga reke po ten pasek, ja mu go daje, a on wtedy mi oddaje. To znaczy, ze on przestanie i bedzie juz grzeczny. Jesli nie wyciagnie reki i nie slucha, to dostaje kilka razy w pupe, tylko tak by 'swedzialo' (kare taka wymierzam bardzo ostroznie i zupelnie bez zlosci i emocji, rozumiejac, ze to jest dziecko i kara ma mu tylko pomoc i jest metoda wychowawcza, nie 'zemsta').
Moja corka jest bardziej wrazliwa i kara cielesna ogranicza sie tylko do klapsa po rece, lub paskiem w pampersa, co oczywiscie nie boli, choc dla niej to juz wystarczy, bo rozumie, ze to nie zabawa.
A moje pociechy za mna szaleja, a ja za nimi. No i zona jest szczesliwsza, bo sie nie musi z nimi 'uzerac'!
Co na to wspolczesna psychologia, socjologia, nauka i rzad?
Oni sobie swoje, my swoje.
Juz przeczytalem o nowym pomysle zatroskanych o dzieci przedstawicieli rzadu, czy czegos tam. Otoz chodzi o to, by pod grozba konsekwencji prawnej, zabronic rodzicom jakijkolwiek kary cielesnej wymierzanej dzieciom, gdyz jak to mowia kaplani nauki wszechswietej, "zaczyna sie od klapsa, a konczy sie na szpitalu."
Musze przyznac, ze to chyba najkrotszy tzw. skrot myslowy, jaki kiedykolwiek uslyszalem, a swiadczy moim skromnym zdaniem nie o madrosci, jaka sie godzi posiadac, bedac ekspertem od spraw wychowania, dzieci, czy psychologii, a bardziej za to swiadczy o ... antonimie tejze...
Otoz oswiadczam, ze przez wiele tysiecy lat, zaden psycholog i specjalista nie wtracal sie do metod wychowania rodzicom i bylo dobrze. Jesli autorytety rzadowe i naukowe nie potrafia, lub nie chca zauwazyc roznicy pomiedzy skuteczna i wymierna kara cielesna wymierzana dziecku w celu wychowawczym i dla jego dobra, a znecania sie fizycznie nad dzieckiem (co jest oczywiscie przestepstwem i strasznym czynem) z pobudek innych niz troska o dobre wychowanie, to chyba bliski juz jest koniec swiata.
Moje dzieci boja sie mnie i kochaja. Wiedza, ze je kocham. Ufaja mi, moga mi skakac po glowie, po plecach, bawic sie ze mna i wyglupiac. Tatus jest dla nich najlepszy. Jak wracam do domu, to one juz pod drzwiami czekaja i nie mam szans butow zdjac, ani kurtki, bo chca sie wyglupiac i bawic - ciagna mnie, klepia ze wszystkich stron, krzycza i piskaja z radosci.
Ale jak trzeba, to tatus da lanie po pupie. W duzym pokoju wisi taki pasek i dzieci wiedza, co to znaczy jak wezme pasek w rece - jesli sie nie uspokoja na tym etapie, to przechodzimy do nastepnego i wtedy musi zabolec. Jest na to czas, by dzieci wychowywac, poki sa mlode, bo pozniej bedzie za pozno.
Anatomia klapsa
Czy czesto wymierzam kary cielesne dzieciom? Nie. Moj syn po kilku bolesnych dla niego przezyciach, nie dostal juz od ponad roku. Nie ma takiej potrzeby - jest posluszny. Czasem, gdy przekroczy granice dla niego wyznaczone, biore pasek do reki, moj syn wyciaga reke po ten pasek, ja mu go daje, a on wtedy mi oddaje. To znaczy, ze on przestanie i bedzie juz grzeczny. Jesli nie wyciagnie reki i nie slucha, to dostaje kilka razy w pupe, tylko tak by 'swedzialo' (kare taka wymierzam bardzo ostroznie i zupelnie bez zlosci i emocji, rozumiejac, ze to jest dziecko i kara ma mu tylko pomoc i jest metoda wychowawcza, nie 'zemsta').
Moja corka jest bardziej wrazliwa i kara cielesna ogranicza sie tylko do klapsa po rece, lub paskiem w pampersa, co oczywiscie nie boli, choc dla niej to juz wystarczy, bo rozumie, ze to nie zabawa.
A moje pociechy za mna szaleja, a ja za nimi. No i zona jest szczesliwsza, bo sie nie musi z nimi 'uzerac'!
Co na to wspolczesna psychologia, socjologia, nauka i rzad?
Oni sobie swoje, my swoje.

