miroslaw kaluzny

Name: mick kaluzny

Wednesday, February 20, 2008

Zaczyna sie na klapsie...?

Juz przeczytalem o nowym pomysle zatroskanych o dzieci przedstawicieli rzadu, czy czegos tam. Otoz chodzi o to, by pod grozba konsekwencji prawnej, zabronic rodzicom jakijkolwiek kary cielesnej wymierzanej dzieciom, gdyz jak to mowia kaplani nauki wszechswietej, "zaczyna sie od klapsa, a konczy sie na szpitalu."
Musze przyznac, ze to chyba najkrotszy tzw. skrot myslowy, jaki kiedykolwiek uslyszalem, a swiadczy moim skromnym zdaniem nie o madrosci, jaka sie godzi posiadac, bedac ekspertem od spraw wychowania, dzieci, czy psychologii, a bardziej za to swiadczy o ... antonimie tejze...
Otoz oswiadczam, ze przez wiele tysiecy lat, zaden psycholog i specjalista nie wtracal sie do metod wychowania rodzicom i bylo dobrze. Jesli autorytety rzadowe i naukowe nie potrafia, lub nie chca zauwazyc roznicy pomiedzy skuteczna i wymierna kara cielesna wymierzana dziecku w celu wychowawczym i dla jego dobra, a znecania sie fizycznie nad dzieckiem (co jest oczywiscie przestepstwem i strasznym czynem) z pobudek innych niz troska o dobre wychowanie, to chyba bliski juz jest koniec swiata.
Moje dzieci boja sie mnie i kochaja. Wiedza, ze je kocham. Ufaja mi, moga mi skakac po glowie, po plecach, bawic sie ze mna i wyglupiac. Tatus jest dla nich najlepszy. Jak wracam do domu, to one juz pod drzwiami czekaja i nie mam szans butow zdjac, ani kurtki, bo chca sie wyglupiac i bawic - ciagna mnie, klepia ze wszystkich stron, krzycza i piskaja z radosci.
Ale jak trzeba, to tatus da lanie po pupie. W duzym pokoju wisi taki pasek i dzieci wiedza, co to znaczy jak wezme pasek w rece - jesli sie nie uspokoja na tym etapie, to przechodzimy do nastepnego i wtedy musi zabolec. Jest na to czas, by dzieci wychowywac, poki sa mlode, bo pozniej bedzie za pozno.

Anatomia klapsa
Czy czesto wymierzam kary cielesne dzieciom? Nie. Moj syn po kilku bolesnych dla niego przezyciach, nie dostal juz od ponad roku. Nie ma takiej potrzeby - jest posluszny. Czasem, gdy przekroczy granice dla niego wyznaczone, biore pasek do reki, moj syn wyciaga reke po ten pasek, ja mu go daje, a on wtedy mi oddaje. To znaczy, ze on przestanie i bedzie juz grzeczny. Jesli nie wyciagnie reki i nie slucha, to dostaje kilka razy w pupe, tylko tak by 'swedzialo' (kare taka wymierzam bardzo ostroznie i zupelnie bez zlosci i emocji, rozumiejac, ze to jest dziecko i kara ma mu tylko pomoc i jest metoda wychowawcza, nie 'zemsta').
Moja corka jest bardziej wrazliwa i kara cielesna ogranicza sie tylko do klapsa po rece, lub paskiem w pampersa, co oczywiscie nie boli, choc dla niej to juz wystarczy, bo rozumie, ze to nie zabawa.
A moje pociechy za mna szaleja, a ja za nimi. No i zona jest szczesliwsza, bo sie nie musi z nimi 'uzerac'!
Co na to wspolczesna psychologia, socjologia, nauka i rzad?
Oni sobie swoje, my swoje.

Saturday, February 16, 2008

She was bored! (Nudzilo jej sie!)

(Wprawdzie grozilem 'ciezkim' postem, ale nie znalazlem jeszcze na to jakos czasu.. )

Calkiem bez zameldowania, za pomoca jakiegos tricku i omijajac wszelkie legalne procedury, rozpoczela ze mna na Skype'ie czat panienka o wdziecznym z angielska brzmiacym imieniu i nazwisku: Irene Williams. Czatowalismy po angielsku, choc przytocze tu przetlumaczona wersje:

Irene: 'czesc mick.'

Mick: 'czesc.'

Irene: 'jak sie dzisiaj miewasz?'

Mick: 'dlaczego?'

Irene: 'bo nudzi mi sie dzisiaj i jestem gotowa z toba porozmawiac, jesli mialbys na to ochote.'

Mick: 'co dokladnie masz na mysli?'


Irene: 'cokolwiek, tak w ogole...'
Irene: ' po prostu potrzebuje przyjacielskiej rozmowy.'


Mick: (hmm...zastanawiam sie, gdzie tu jest jakis hak...) czy wierzysz w jezusa? czy jestes zbawiona? czy wiesz, gdzie sie znajdziesz jak umrzesz?'


Irene: 'tak. wierze w jezusa.'

Mick: ' wiesz, co on zrobil?'


Irene: 'tak. on umarl za mnie na kalwarii, bym mogla byc zbawiona.'

Mick: ' czy jestes zbawiona?'


No i tu sie skonczyla nasza 'nielegalna' konwersacja...
W jaki sposob zdolala w ogole zaczac ze mna czat bez uprzedniej mojej akceptacji? Jakiego rodzaju przyjaciela szukala? Czy naprawde nazywala sie Irene Williams i czemu tak nagle i nieelegancko (bez odmeldowania sie, hihi) przerwala czat? Odpowiedzi na te i inne pytania z tym wydarzeniem zwiazane, pozostawiam waszym trafnym, jak z gory zakladam, domyslom.
No i oczywiscie, schlebia mi, ze przynajmniej na Skype'ie jestem dla niektorych panienek atrakcyjny, z jakichkolwiek powodow, ale zawsze jednak :-)
pa
ja

Monday, January 14, 2008

Dzisiaj Danie Dietetyczne!

Lubie zespol "Leszcze" - niech mi graja jeszcze!

(Nastepny temat bedzie raczej ciezki, wiec ubawcie sie tym postem, ile wlezie :-) )

Saturday, January 05, 2008

KOSCIOL KATOLICKI kontra CHRZESCIJANSTWO

Kosciol katolicki jest niereformowalny, choc kazdy jeden katolik owszem.
Otoz, tenze katolicki kosciol jest super-pro-rodzinny. propaguje wszystko, co dobrze wplywa na zdrowe malzenstwo i sczesliwa rodzine. Do tego, kosciol katolicki jest przeciwko aborcji, no i ksieza, ktorzy nie maja zielonego pojecia o malzenstwie, koegzystencji dwojga zakochanych w sobie ludzi, ci ksieza prowadza nauki przedmalzenskie, czy cos w tym stylu.
Spojrzmy na druga strone medalu:

Dziesiatki, czy moze setki tysiecy ksiezy, zakonnikow, zakonnic sa spetani CELIBATEM, czyli SLUBEM BEZZENSTWA. To, co bylo tak obce kolebce chrzescijanstwa, czyli religii zydowskiej, stalo sie warunkiem, slubowaniem, cnota, przykazaniem.
Jakiez to wiezienie! Ile nie narodzonych dzieci (aborcja?). Ile nieszczesliwych, niespelnionych jednostek ludzkich, ktore uwierzyly, ze aby sluzyc Chrystusowi, nalezy wyrzec sie tego, co najbardziej dla czlowieka naturalne - malzenstwa i rodziny!
Czy wiec, kosciol katolicki jest pro-rodzinny? Z calej miary, nie!
Czy zatem papiez (chocby nawet polski) jest nasladowca Chrystusa? Wystarczy przesledzic ewangelie i dzieje apostolskie w ksiegach Nowego Testamentu, by zobaczyc, ze po stokroc nie!
Jezus, z Pana stal sie sluga i tak nauczyl wszystkich swoich uczniow. Papieze, ze slug staja sie Panami, mieszkaja w palacu i panuja nad "wiernymi". Za apostolem Pawlem moge tylko powtorzyc, ze " ....ale jesli nawet my, lub sam aniol z nieba, zwiastowalby inna ewangelia, niz ta, ktora od nas slyszeliscie, niech bedzie przeklety!..."
No tak. Moze ostre to slowo, lecz czasem ostro, to zdrowo.
czyli ja.

Thursday, December 27, 2007

Upadla Gwiazdka

No i minelo nastepne Boze Narodzenie...
Tym razem, rozmyslalem nad tym, jak wielu nasladowcow Jezusa, ktorzy az do bolu czasem walczyliby o prawdy biblijne roznego rodzaju, jak wielu nie potrafi spojrzec prawdzie w oczy jesli chodzi o to 'swieto' wlasnie.
  1. Nie znana jest data urodzin Jezusa. Tocza sie spory o date, a w gre wchodza: styczen, kwiecien, wrzesien, no i grudzien z natury rzeczy tez jest brany pod uwage.
  2. Ksiegi Nowego Testamentu tez nie podaja daty, jak i nie ma sladow tamze, ze tzw. Boze Narodzenie bylo swietowane. Ciekawe, ze przez te pierwsze, kluczowe 100-200 i wiecej lat chrzescijanstwa, wierzacy nie swietowali urodzin Jezusa. To miedzy innymi uwaga do tych, ktorzy chca 'zreformowac' kosciol do stanu 'pierwotnego chrzescijanstwa'.
  3. Oficjalnie wiadomo, ze oryginalnie bylo to swieto poganskie (Saturnalia). Choinka to tez symbolika poganska i naprawde nie rozumiem, czemu tak wiele siostr i braci chrzescijan oszukuje sie corocznie... No... posazek Buddy tez mozna nazwac Swietym Apostolem :-)
  4. Jakiez to ciekawe, ze Bog dajac prawo przez Mojzesza Izraelitom, zawarl w tym Prawie kilka swiat, ktore mieliby oni obchodzic na pamiatke pewnych wydarzen. Rytualy i sposob obchodzenia tych swiat byly dokladnie opisane, a kazde odstepstwo, byloby wykroczeniem przeciwko temu Prawu. Znamienne jest, ze Jezus nie przykazal obchodzenia swoich urodzin, jak i nie podal sposobu, w jaki mialoby sie to odbywac.
  5. Smutne to wszysko.... jak do tej pory, jedyny argument, ktory jeszcze potrafie zrozumiec, to przywiazanie do kultury i tradycji....

Coz, pozostaje mi zyczyc wszystkim Wszystkiego Najlepszego Bez Okazji, Duzo Zdrowia I Radosci!!!

Thursday, December 20, 2007

Aha, aha....Otoz, dwa tygodnie temu, amerykanscy naukowcy "odkryli" dezynfekcyjne wlasciwosci wina czerwonego (choc bialego tez)! Naukowcy twierdza, ze mozna uzywac wina do dezynfekcji roznego rodzaju w gospodarstwie domowym t. j dezynfekcji naczyn, stolow etc. plus kilka innych pomyslow. No i patrzac okiem rynku, medrcy owi, kaplani madrosci wszelakiej, widza w tym "odkryciu" wypelnienie luki rynkowej dla tanich win.
W ten sposob, nauka udowodnila swoja arogancje. Za pomoca wielu dni pracy i mnostwa kasy udowodnili to, co ludzkosc znala juz od tysiecy lat! W czasach Ewangelii (Nowy Testament) uzywano powszechnie wina do dezynfekcji ran i oliwy do szybkiego ich zagojenia. Jezus - Rabbi z Nazaretu, podaje przypowiesc o milosiernym Samarytaninie, ktory obmyl rany pol-zywego Zyda winem i namascil je olejem. To bylo ok 2000 lat temu, choc nalezy przypuszczac, iz praktyka ta byla tak stara jak stare jest wino i olej.
Nastepna rewelacja naukowcow amerykanskich, lub japonskich beda chyba cudowne wlasciwosci oleju wszelkiego rodzaju. Kon by sie usmial.
A kto z naukowcow przeprosi mnie za odkrycia dotyczace szkodliwosci spozycia kawy, jaj miesa i kilku innch rzeczy? Kto mnie przeprosi za glupia teorie Darwina, za ewolucje i te miliony lat czlowieka na ziemi?
Stad osmielam sie twierdzic: Nauka moze byc madra, ale czesto wybiera glupote, bo nie wiem... moze na glupocie mozna lepiej zarobic...?
cdn.

Dobra. Cos trzeba napisac. Na poczatek krotko: Wlasnie przeczytalem, ze Sarkozy sie wypowiedzial o Turcji, jako kraju wielkim, waznym i pieknym, lecz nie lezacym w Europie.
Nooooooo, wreszcie ktos z tzw. "czolowych" przedstawicieli naszej szarej, europejskiej masy powiedzial to otwarcie i zgodnie z prawda!!! Taka jest rzeczywistosc geograficzna (dodal Sarkozy)! Brawo! Brawo! Brawo!
Tylko ciekawe, jak sie ta reszta przywodcow wytlumaczy z tej 'swiadomej, geograficznej ignorancji'?